3 listopada 2016

Oszukany Top 10 lakierów na jesień ;)

Witajcie:)

W dniu dzisiejszym chciałabym podzielić się z Wami moimi propozycjami kolorystycznymi na sezon jesienny. Czy było łatwo wytypować te najbardziej odpowiednie? Nie.
Na początku wybrałam z Helmera wszystko, co wydawało mi się najbardziej odpowiednie na tę porę roku. I było tego dużo...


Później musiałam zrobić selekcję, i to było trudne...Zanim wybrałam pojedyńcze kolory proces weryfikacji wyglądał mniej więcej tak:


Tak wiele wspaniałych kolorów, każdy okazywał się być tym właściwym, ulubionym, no ale przecież nie mogłam pokazać wszystkich. Na szczęście po wielu godzinach rozpatrywania wszystkich za i przeciw udało mi się wytypować moje TOP 10... no powiedzmy że mi się udało.
Lakierów jest 10, to fakt. Ale do tego dochodzą 2 topy nawierzchniowe - nomen omen idealne na jesień, i jedna kolekcja od Colour Alike - ponieważ jak dla mnie Jesień, to jej drugie imię (nazwa). Podsumowując, mam zatem 10 lakierów, 2 topy i jedną kolekcję, za to z pięcioma lakierami. Huhu... wyszła mi więc top 13 lub jeszcze lepiej, top 17 - ale nie będziemy się chyba czepiać szczegółów? :)
Maturę zdawałam z historii... matematyka nigdy nie była moją mocną stroną, więc liczby już pozostawmy, przejdźmy do prezentacji.
Jeśli jesteście ciekawe jakie propozycje przygotowałam dla Was, zapraszam.

Czego nie może zabraknąć jesienią? Pomarańczu. Ale nie takiego mocnego oranżu, nie. To musi być stonowany, nieco ciemniejszy odcień z domieszką brązu. Taki kolor w stylu Craggy Coast 030 od P2 z serii Brave and Beautiful.
Kolor piękny. Lakier wspaniały, mocno napigmentowny, praktycznie jednowarstwowiec, który zasycha błyskawicznie - cudo nad cudami:)


Kolejne dwie propozycje, to ceglana czerwień  Fall in Love od H&M oraz Essie In Stitches o bliżej nieokreślonym kolorze.
Fall in Love, to lakier który jest ze mną już kilka ładnych lat i nie zgęstniał, nie rozwarstwił się, nakłada się idealnie, kryje po dwóch warstwach, jest po prostu super.


Essie In Stitches to pomieszanie brążu z przybrudzonym różem - z pewnością któraś z Was zna fachową nazwę tego koloru, ja nie znam, natomiast jakby co - chętnie ją poznam. Kolor ten również kryje po dwóch warstwach, szybko zachycha, nie smuży, nie bąbluje. Jest po prostu bardzo dobry i tyle:)


Jeśli jesteście ciekawe, jak oba lakiery prezentują się na pazurkach odsyłam Was do zdobienia sprzed roku, które zobaczyć możecie TUTAJ. W tym zdobieniu wykorzystałam rownież top, o którym wspomnę za chwilę.

Następnie chciałam Wam zaprezentować militarną zieleń od Golden Rose z serii Express Dry w numerze 86. Tego typu kolory jedni kochają, inni nie trawią. Ja zaliczam się do tego pierwszego grona. Lakier podobnie jak jego poprzednicy nie posiada wad, więc patrzcie i podziwiajcie :)


Lubię tego typu zieleń łaczyć z beżami z domieszką szarości, dlatego też moje kolejne dwie propozycje będą stanowiły idealna parę dla tego jegomościa. A są to Golden Rose z serii Rich Color w numerze 113 oraz Essie Chinchilly.



Oba mają bardzo zbliżoną kolorystykę, z tym że Golden Rose jest bardziej beżowy niż szary. Essie natomiast jest bardziej szaro-brązowy. Oba natomiast mają świetną pigmentację, nakładają się bezproblemowo i prezentują się u mnie nienagannie nawet po 7 dniach.

Ok, kolory ziemi mamy za sobą, pora wkroczyć do świata elegancji. Na pierwszy ogień pójdzie Essie Bahama Mama. Czy jest jeszcze choć jedna osoba która nie zna tego kultowego lakieru, nie sądzę.
Kolor czerwonego, wytrawnego wina, kojarzy mi się z kolacją przy świecach w eleganckiej restauracji, idealnie pasuje do małej czarnej... rozmarzyłam się :) I wszystko byłoby piękne, gdyby nie fakt, że kryje po 3 warstwach, więc jeśli ktoś nie jest w stanie się z tym pogodzić, musi poszukać czegoś w zastępstwie. Ja ten kolor uwielbiam ponieważ poza kryciem, składa się z samych zalet :)


Skoro było ciemne wino, to przyszła kolej na ciemną śliwkę. Kolejny lakier z P2 z serii Brave and Beautiful w numerze 020 Dark Forest to głęboki, ciemy fiolet. Kremowy, mocno napigmentowany jednowarstwowiec który wysycha błyskawicznie. Czy może być coś piękniejszego? Oceńcie sami.


Skoro jesteśmy przy fioletach, to wart wspomnieć o niesamowicie pięknym OPI Dutch'ya Just Love OPI? Jest to wyjątkowy fiolet ze złotym shimmerem,  który w całej swej okazałości możecie podziwiać TUTAJ. Jest tam też dokładna recenzja tego lakieru, więc nie chcę się powtarzać. Zajrzyjcie - warto :).


Jako wisienkę na torcie postanowiłam zostawić sobie lakier Wibo z serii WOW Glamour Sand w numerze 5. Piękny, błyszczący piasek w kolorach zieleni, fioletu, złota z mnóstwem drobinek. Po prostu Francja - elegacja :) Zachęcam Was abyście zajrzały TUTAJ - tam poczytać możecie na temat tego lakieru, i co najważniejsze zobaczycie zdjęcia, które idealnie odzwierciedlają urok tego lakieru.


No i tak prezentuje się moje TOP 10.
Jeśli chodzi o topy nawierzchniowe, to uważam, iż na jesień idelany jest matujący top - w moim przypadku jest to Manhattan Pro Mat Top Coat, o którym poczytać możecie TUTAJ, a także zobaczyć go możecie TUTAJ.
Top ten nada szlachetnego wyglądu każdemu lakierowi, szczególnie temu o ciemniejszej barwie.


Uważam również, że obowiązkowy na jesień jest Top Flex od Pierre Rene w numerze 11  z "rybią łuską" który mieni się wszystkimi kolorami tęczy w zależności od kąta padania światła. Idealny na jesień, zresztą możecie zobaczyć sami TUTAJ.


Jeśli wytrwałyście ze mną do tego momentu, to mogę Was pocieszyć że koniec jest już bliski. Nie poddawajcie się! Teraz jeszcze tylko moja ulubiona jesienna kolekcja od Colour Alike, o nazwie Tęczaki - czyli duochromy w pięciu niezwykłych kolorach, o numerach (od lewej) 541, 540, 542,544,543 - nie mogłam ich przecież ułożyć rosnąco, to by było zbyt proste... .
Wszystkie są piękne. Wspaniale mienią się w świetle dziennym, jak i sztucznym. Kryją dobrze po dwóch warstwach (ja nie nakładam pod spód czarnej bazy).
Co tu dużo mówić, są fajne, jesienne i tyle. Zapraszam was TUTAJ, znajdziecie tam zdobienie z lakierami z tej kolekcji w roli głównej (nie ze wszystkimi oczywiście).


Jeśli wytrwałyście do końca, to Wam gratuluję. Miał być szybki post z niewielką ilością tekstu, a tu proszę - wyszło jak zwykle. Najwyraźniej cierpię na słowotok, nie mylić ze słowotwórstwem ;)

Co sądzicie o moich jesiennych propozycjach? Zmieniacie upodobania kolorystyczne w zależności od pory roku, czy może nie ma to dla Was znaczenia? Ciekawa jestem Waszych ulubionych, jesiennych lakierów - jeśli macie swich faworytów napiszcie o nich słów kilka pod tym postem, chętnie o nich poczytam. Jak zawsze czekam na Wasze komentarze.

PS a na koniec moje jesienne zdobienie sprzed 2 lat, mam nadzieję, że się Wam spodoba :)


Trzymajcie się ciepło i do następnego, M.