23 lutego 2014

Delia Coral Prosilk i kropki w numerze M04.

Witajcie:)

Wczoraj pisałam Wam o lakierze Orly Mirror, mirror, kto jeszcze nie widział tego posta zachęcam do kliknięcia tutaj:). Właśnie lakier Orly posłużył mi jako baza pod Deliowe kropeczki w numerze M04.
Od razu powiem, że na poniższych zdjęciach możecie zobaczyć jedną warstwę Orly mirror, mirror i dwie warstwy Delii. Jak się dobrze przyjrzycie, zauważycie że Delia rozjaśniła lakier bazowy i uzyskałam dwa różne odcienie szarości na paznokciach:)


Delia Coral Prosilk z limitowanej kolekcji w numerze M04 to lakier nazwany przez producenta po prostu kropki... no cóż, bywa:). Jest to mleczno-szara baza półtransparentna, w której zatopione są różnej wielkości hexy w kolorach: czerwonym, turkusowym, niebieskim oraz srebrnym. Polecam nakładać ją na lakier bazowy, ponieważ aby uzyskać pełne krycie przy pomocy tylko tego lakieru, trzeba by się porządnie napracować i nałożyć przynajmniej 4 warstwy (jak nie więcej).


Jak się pracuje z tym lakierem, już Wam mówię (piszę:P ):

  • aplikacja: drobinki zawarte w lakierze nakładają się nierównomiernie, trudno je wyłowić z butelki, nawet po nałożeniu dwóch warstw na paznokciu było ich niewiele. Czyli aplikacja do najlżejszych nie należy, najlepszym rozwiązanie jest wykorzystanie gąbeczki,
  • krycie: jak już wspominałam ,proponuję nakładanie na lakier bazowy ponieważ Delia to lakier bardzo słabo kryjący,
  • pędzelek: dość sztywny, prosto ścięty, nie jest ani gruby, ani wąski taki przeciętniak,
  • czas schnięcia: długi, nawet przy wykorzystaniu mojego wysuszacza z SH Insta-Dri po pewnym czasie wspomogłam się wysuszaczem w oliwce również od SH Dry Kwik... nie lubię marnować czasu, a trochę zabawy z tym lakierem było,
  • trwałość: lakier schnie długo, ale jak zaschnie to nic go z paznokcia nie ruszy (w każdym razie  z mojego paznokcia jest nie do ruszenia), spokojnie wytrzyma do kolejnego malowania,
  • zmywanie: trwa dłużej od przeciętnego zmywania, ale obyło się bez folii. Wystarczy dłużej przytrzymać wacik i gotowe,
  • pojemność: 11 ml,
  • data ważności: 18 m-cy,
  • cena: 6 zł,
  • dostępność: osiedlowe drogerie.



Reasumując, lakier jest dość wymagający. Aplikacja zajmuje sporo czasu  a schnięcie jeszcze więcej, ale osobiście uważam, że nie jest on najgorszy. Na co dzień, chyba bym nie miała do niego cierpliwości, od wielkiego dzwonu może być. Podoba mi się to jak się prezentuje w towarzystwie szaraczka od Orly i pewnie następnym razem jeśli sięgnę po Kropki w numerze M04 to w tym samym zestawieniu... a może na lawendowej bazie. Zobaczymy:)
Nie przedłużając, uważam że lakier ten zasługuje na  3+. Na więcej z pewnością nie, bo jednak jest troszkę męczącym zawodnikiem i gdyby nie ta baza w odcieniu mleczno-szarym, pewnie można by go było zastąpić każdym innym glitterem.


Poniżej jeszcze mały bonus dla Was. Żeby nie było, że zdjęcia powtarzają się z tymi dodanymi wczoraj na Orly nałożyłam top matujący od CA a na palcu środkowym (a raczej na jego połowie) Holiday nr 90 do GR. 






Co sądzicie o Orly w wydaniu matowym, podoba się Wam, czy może jednak wolicie efekt na wysoki połysk? Podoba się Wam efekt jaki można osiągnąć za pomocą tego lakieru do Delii, czy uważacie może, że nie wart jest zachodu? Jak zawsze czekam na wasze komentarze.

Trzymajcie się ciepło i do następnego, M.