20 stycznia 2014

Sweet, Sweet Sandy..., czyli Violet Star i Blue Sparks od My Secret:).

Witajcie:)

W sobotę pisałam o tym, iż zakupiłam w Naturze dwa piaskowce z My Secret. Mianowicie lakier w kolorze 174 Violet Star (wypatrzony na kilku blogach, wybaczcie że teraz nie dopisze na których dokładnie. Jak czasu wystarczy to uzupełnię w najbliższej wolnej chwili:P ) oraz numer 172 Blue Sparks, czyli czerń z turkusowymi drobinami.Już dziś musiały one wylądować na moich paznokciach.


Zdradzę Wam zatem, jakie są moje wrażania po pierwszej aplikacji.

Pierwszy niech będzie kolor, który od pierwszego wypatrzonego swatcha skradł moje serce czyli nr 174 Violet Star. Piękny fioletowy odcień, z drobinkami różowo-złotymi. Co do drobinek, wyczytałam, że po aplikacji nie są one widoczne... Cóż, według mnie  jak najbardziej są widoczne. Na paznokciu nie giną w fioletowej bazie, całkiem ładnie się prezentują, (nie chcą natomiast współpracować za dobrze z moim aparatem...) Dodatkowo powiem, że jest to  najpiękniejszy odcień fioletu jaki kiedykolwiek gościł na moich paznokciach (a po fiolety sięgam chyba najchętniej).


Co dalej...
Pędzelek jest  dość krótki ale w miarę szeroki. Bardzo dobrze mi się nim rozprowadzało lakier po płytce paznokcia. Do pełnego krycia (jakie możecie zaobserwować na zdjęciach) potrzebowałam dwóch warstw, pierwsza była dość cieniutka, druga natomiast zdecydowanie grubsza. Czas schnięcia jednak jak dla mnie trochę długi, więc wspomogłam się wysuszaczem od Sally Hansen  DRY KWIK w oliwce
(wybaczcie, ale to właśnie on jest sprawcą tego, iż na zdjęciach oba lakiery wyglądają mega błyszcząco! W rzeczywistości efekt jest zdecydowanie matowy z widocznymi drobinkami).
Kolor po wyschnięciu prezentował się nienagannie. Faktura bardzo delikatna, zdecydowanie przywykłam do bardziej "treściwej" formuły, ale nie zaliczam tego do wad. Wręcz przeciwnie. Uważam, że dzięki temu efekt jest dyskretny i wyjątkowy.
Na tą chwilę, nie mam do niego większych zastrzeżeń. Zobaczymy jak będzie się spisywał dalej.

Zachęcam do oglądania zdjęć, bo zaraz nastąpi ciąg dalszy relacji...:)





Drugi z kolekcji Sandy, czyli numerek 172 Blue Sparks to czerń z milinem niebieskich, można też powiedzieć turkusowych (nazewnictwo dowolne) drobinek.
Podobnie jak i jego poprzednik, lakier nie sprawiał mi żadnych problemów  podczas aplikacji. Większość jego zalet (jak i czas schnięcia), jest analogiczny do fioletowego, więc nie będę się powtarzała:).
Natomiast drobinki zatopione w czarnej bazie są zdecydowanie bardziej widoczne i dają mocniejszy efekt na paznokciach.


Z takich czysto, nazwijmy to technicznych spraw należy wspomnieć, iż oba te lakiery mają:
  • pojemność: 10 ml,
  • dostępność: drogerie Natura (tu może być problem), oba egzemplarze wypatrzyłam w koszyczku z wyprzedażami przy kasie.W szafie My Secret ich nie było, więc jeśli koś jest jeszcze zainteresowany to proponuję się spieszyć:),
  • cena:  normalnie 7,99 zł, ja zapłaciłam 4,99 zł.,
  • producent zapewnia Nas, że dzięki nowoczesnej formule, lakier nie pozostawia smug... nie spotkałam jeszcze smużącego lakieru piaskowego, a Wy:)?






Co do wytrzymałości....

AKTUALIZACJA 22.01.2014

Poniżej zaprezentuję Wam zdjęcie wykonane w dniu dzisiejszym, czyli dwa dni po pomalowaniu paznokci:


Jak pewnie same możecie zauważyć, wytrzymałość tego lakieru do najlepszych nie należy... Dwa dni i już pojawiły się pierwsze odpryski oraz wytarte końcówki. Dodam, że moje ręce nie były jakoś specjalnie eksploatowane w tym  czasie:).
Kolory mnie zachwyciły, jakość już niekoniecznie... natomiast za cenę  4,99 zł jestem w stanie im to wybaczyć. Gdyby to był droższy lakier to chyba byłabym baaardzo niezadowolona, ponieważ przyzwyczajona jestem do nienagannie utrzymującego się  mani przez około 4 dni.
Z pewnością za jakiś czas do nich wrócę. Sprawdzę ponownie i jeśli nagle się okaże, że ich jakość magicznie się wydłużyła napiszę o tym osobna notkę:)
Na zakończenie dodam jeszcze, że zmywa się go całkiem przyjemnie (tak jakby rzeczywiście jak najszybciej chciał opuścić nasze paznokcie:P ).

Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że za wspaniałą kolorystykę przyznaję 5, za trwałość 3-
Reasumując, moja łączna ocena to słabe 4, bądź 4-, jak kto woli:).
Czy skuszę się jeszcze na jakieś lakiery z tej firmy... Jeśli trafi się fajna promocja, bądź gdy odnajdę niespotykany nigdzie kolor to pewnie tak. Natomiast mam inne sprawdzone firmy, które mnie nie zawiodły do tej pory i są dla mnie bardziej dostępne, więc chyba brać szturmem szafy My Secret nie będę:)

Pamiętajcie natomiast, iż sprawa wytrzymałości lakieru to sprawa bardzo subiektywna. Opisuję tylko to, co sama miałam okazję zaobserwować na Moich paznokciach.

Jeśli macie inne doświadczenia z tymi lakierami, to czekam na Wasze komentarze. 

Trzymajcie się ciepło i do następnego, M.