29 stycznia 2014

Princess Pink, czyli nude w różowym wydaniu od Rimmel.

Witajcie:)

Dziś chciałam Wam zaprezentować paznokcie w bardzo lekkim wydaniu:) Może wydać się to komuś dość nieciekawe, bez polotu, ale...
... w tym szaleństwie jest metoda:) ale o tym nie dzisiaj.


Bohaterem dnia dzisiejszego jest lakier firmy Rimmel 60 seconds w numerze 200, czyli różowa księżniczka.
Jak na prawdziwą księżniczkę przystało, jest dość kapryśny... Są dni, że współpracuje się nam bez zarzutów, a innym razem (tak jak dziś) nie możemy dojść do porozumienia.



Na zdjęciach też nie udało mi się oddać idealnie koloru. Jedyne realistyczne zdjęcie to zdjęcie poniżej.



Kolor ten to delikatny, rozbielony róż, który na dłoniach prezentuje się bardzo kobieco.Według mnie wizualnie wysmukla dłonie i dobrze współgra z moim odcieniem skóry. Jeśli nałożymy jedną maksymalnie dwie warstwy idealnie nada się do frencza. Natomiast gdy chcemy uzyskać pełne krycie musimy się trochę napracować, ponieważ konieczne będzie aż  czterokrotne pokrycie płytki kolorem.


Co do szczegółów:
  • wykończenie: kremowe,
  • pędzelek: krótki acz szeroki,o zaokrąglonym końcu bardzo dobrze rozprowadza lakier po płytce,
  • aplikacja: do pełnego krycia konieczne jest nałożenie 4 warstw (efekt jak na zdjęciach) lakier jak każdy pastel dość trudny we współpracy, smużył przy nakładaniu,
  • czas schnięcia: pierwsza warstwa zasycha błyskawicznie ( może nie jest to obiecywane 60 sekund, ale jednak schnie szybko), z każdą kolejną okres ten się wydłuża (ja po czwartej wspomogłam się wysuszaczem Insta-Dri od SH),
  • wytrzymałość: na moich paznokciach, po mimo takiej ilości warstw lakier dobrze się trzyma, nie odpryskuje, nie bąbelkuje, natomiast zdziera się na końcach już drugiego dnia po nałożeniu,
  • dostępność: drogerie sieciowe typu: Hebe, Super-Pharm, Natura itd,
  • pojemność: 8 ml,
  • cena: 10 zł.




Powiem szczerze, o ile kolor jest dość ładny (i właśnie dlatego po niego sięgam) tak cała reszta mnie nie powala. Lakier jakoś specjalnie nie wyróżnia się na tle innych posiadanych przeze mnie odcieni typu Nude. Jest typowym przeciętniakiem, którego ani nie mogę zaliczyć do ulubieńców, ani do bubli. Ot, taki 
zwyczajny lakier czekający sobie w pudełku na swój czas. 
Nie jestem w stanie jednoznaczne powiedzieć jaka jest moja ocena, ponieważ jak wspomniałam na wstępie Księżniczka ta jest tak kapryśna, że nigdy nie wiadomo jak będzie ze mną współgrać.
Czy polecam? Jeśli macie ochotę poeksperymentować z Princess Pink, to polecam skusić się na nią gdy będzie w promocji:)



Dajcie znać czy mieliście przyjemność malować pazurki Rimmelem w numerze 200. Jeśli tak, to co o nim sądzicie?

Trzymajcie się ciepło i do następnego, M.