13 stycznia 2014

Hair in the fire, czyli Khadi w kolorze Red.

Witajcie:)

Dziś przyszedł czas na włosy, a dokładniej na relację z przebiegu  procesu ich koloryzacji.
Nie przedłużając, zaczynajmy.

Włosy farbuję średnio co 4 tygodnie. Nie rzadziej, ponieważ kolor zbyt szybko się z nich wypłukuje, odrosty stają się zbyt widoczne i czuję się mało komfortowo.
Poniżej przedstawię wam zdjęcia z przed koloryzacji. Czyli jak wyglądają moje włosy po 4 tygodniach od ostatniego farbowania.






 Wiem, wiem, nie są one w idealnym stanie. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że jestem na etapie ich zapuszczania, a że wcześniej były cieniowane, to już w ogóle (na razie staram się je tylko delikatnie podcinać)... . Ale cóż, jakoś trzeba przez to przejść. Dziś natomiast nie o tym. Wracając więc do tematu...
... przez bardzo długi czas traktowałam swoje włosy przeróżnymi  farbami  drogeryjnymi, z różnym efektem.
Kolory też zmieniałam dość często: z rudego, na brąz. Poprzez czerń do blondu... więc cóż, dobrze że zostały ze mną:)
W pierwszej ciąży dość rygorystycznie podeszłam do kwestii farbowania, mianowicie ogoliłam głowę, pozwalając włosom odrastać w ich naturalnym (mysim) kolorze. Następnie znów na nich eksperymentowałam, aż powiedziałam sobie basta.
Od kilku miesięcy zmieniłam podejście do farbowania. Używam farby naturalnej, bezpiecznej w moim obecnym stanie oraz mającej korzystny wpływ na moje włosy. Mowa tu o tytułowej farbie Khadi w kolorze RED:)

Jest to farba w 100% pochodzenia naturalnego

Czerwone pudełeczko:)

Skład: Lawsonia Inermis, czyli nic innego jak naturalna Henna. To tyle. Żadnych dodatkowych składników, nic! Zero amoniaku, utleniaczy, konserwantów czy innego syfu.

Opakowanie kartonowe pudełko (w moim przypadku w kolorze czerwonym) zawiera 100 gram produktu w postaci zielonego proszku. Henna zapakowana jest aż w dwa szczelne woreczki, dzięki czemu możemy mieć pewność, że towar który dostajemy, będzie w stanie nienaruszonym. Dodatkowo, dołączony jest czepek kąpielowy i rękawiczki jednorazowe, a także instrukcja obsługi:)

Opakowanie tekturowe, zapakowany proszek, instrukcja i nie dodałam czepka i rękawiczek (ale są w  zestawie)

Cena, to około 29 zł (plus koszt wysyłki od 10 zł). Można też zakupić stacjonarnie (adresy sklepów podane są na oficjalnej stronie Khadi -  tutaj).

Wydajność, na moją długość włosów zużywam koło 2/3 opakowania.

Dostępność,  moją farbę zakupiłam korzystając ze strony internetowej  www.khadi.pl
Na stronie tej znajdziecie bardzo dużo przydatnych informacji, więc zainteresowanych odsyłam do lektury. Dodam jeszcze, że czas realizacji zamówienia jest ekspresowy.

Farba, jest w postaci zielonego proszku o dość intensywnym zapachu (według mnie siana), który utrzymuje się na włosach przez kila dni. Włosy mogą przy kilku pierwszych myciach "puszczać" kolor, więc zalecam osuszanie ich ręcznikiem, którego nie będzie wam szkoda, bo może się nie doprać.



Sposób aplikacji: (w zależności od tego jakiego koloru dotyczy). Odcień RED, który ja posiadam, można przygotować na dwa sposoby zalecane przez producenta.

Pierwszy: (wykorzystywany przeze mnie) polega po prostu na wymieszaniu proszku z wodą o temperaturze około 80 stopni, aż do uzyskania konsystencji gęstej pasty. Nie powiem wam dokładnych proporcji, ponieważ kolokwialnie mówiąc, wszystko robi się na oko;P.
Drugi: w celu uzyskania bardziej intensywnego koloru, polega na  wymieszanie proszku z sokiem z cytryny i odstawieniu uzyskanej w ten sposób papki pod przykryciem w ciepłym miejscu na około 12 godzin.

Całość należy rozrobić w porcelanowej lub szklanej miseczce. Ja to robię w plastikowym pojemniczku:)


A następnie, ciepłe ale nie gorące nakładamy na włosy za pomocą szczoteczki do farbowania rozpoczynając od czubka głowy i rozprowadzając po całej ich długości.. Nakłada się dość, ciężko. Zdecydowanie ciężej niż zwykłe farby, więc trzeba uważać aby dokładnie pokryć wszystkie włosy, zwłaszcza te u nasady.



Gdy farba jest już dokładnie rozprowadzona, nakładamy czepek foliowy a później producent zaleca ręcznik. Ja  natomiast, najpierw nakładam folię aluminiową, później czepek i całość przez chwilę podgrzewam ciepłym powietrzem z suszarki. 

Folia nałożona...
... i całkiem niezłe SF

Trzymamy całość na głowie od 30 minut do 2 godzin, w zależności od tego, jakiej intensywności koloru się spodziewacie. W moim przypadku są to zawsze 2 godziny. Czas ten można poświęcić na najprzyjemniejsze prace domowe, typu: mycie naczyń, gotowanie, pranie...:P,
A po dwóch godzinach, całość spłukujemy samą wodą BEZ SZAMPONU! 

UWAGA: Szamponów ani żadnych innych środków do stylizacji nie można stosować przez okres 24-48 godzin po aplikacji, ponieważ tyle czasu farba potrzebuje aby połączyć się ze strukturą włosa.

Efekt końcowy prezentuje się następująco:






Różnica chyba jest widoczna prawda:).
Poniżej dorzucę wam jeszcze kilka ciekawostek dla zainteresowanych:) 


Słowem wstępu o farbach Khadi

O samej aplikacji.

Przygotowanie włosów do farbowania.

Podsumowując, według producenta dzięki naturalnej farbie Khadi nasze włosy będą bardziej lśniące, zyskają na objętości oraz dzięki temu, iż farba oblepia włos z zewnątrz będą one dodatkowo wzmocnione. Czy jest tak w rzeczywistości?

Uważam, że tak. Od kiedy stosuje tą farbę moje włosy są zdrowsze i nie rozdwajają się. Mają ładny połysk, choć efektu zwiększenia "optycznej" objętości nie zauważyłam. 
Jestem na tak, ponieważ farby Khadi:
  • mają naturalny skład,
  • są bezpieczne dla kobiet w ciąży i alergików,
  • nadają moim włosom połysk,
  • kolor jest bardzo intensywny,
  • nie przesuszają moich włosów i nie wpływają negatywnie na ich stan,
  • włosy są pokryte równomiernie (nie widać różnicy między odrostami a resztą włosa),
  • relatywnie nie są drogie.
Co może odstraszać? Mianowicie fakt, iż stosując farby ziołowe bardzo trudno jest przejść z powrotem na farby chemiczne... koloryzacja zwyczajnie może się nie udać. Ja jednak nie mam zamiaru powracać do zwykłych farb:)
Ocena końcowa: 5.

PS. Przed zastosowaniem jakichkolwiek farby należy wykonać próbę uczuleniową, tak samo jest w przypadku farb ziołowych. 

Może na początku wydawać się wam to czasochłonne, jednak w rzeczywistości jest to całkiem prosta czynność. Dajcie znać jak wam się podobało? Co sądzicie o takim sposobie na zdrowsze i piękniejsze włosy:)

Trzymajcie się ciepło i do następnego, M.