2 sierpnia 2014

Tatry, moje wspomnienia :)

Witajcie:)

Nie wspominałam Wam pewnie o tym jak bardzo kocham Góry. A kocham od dawna miłością szczerą i prawdziwą, o każdej porze roku :D
Kiedyś wymarsz na szlak rozpoczynał się o świcie i kończył wieczorem. Kilkadziesiąt kilometrów przemierzonych w kilka godzin. Wysiłek duży, ale satysfakcja jeszcze większa :)
Obecnie, było nieco inaczej (inaczej, nie znaczy gorzej ). Wybieraliśmy trasy widokowe, bez stromych podejść, całość planując pod Naszą starszą córkę, która za nic nie wiądzie do nosidełka więc sobie drepta samodzielnie, oraz młodszą która jeździ jeszcze w tzw gondoli.
Więc może adrenaliny nie było, za to widoki, klimat i atmosfera były genialne :D
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Mam jednak nadzieje, że we wrześniu uda się nam powtórzyć wypad, tym razem zabierzemy babcię ze sobą coby mieć dla siebie jeden dzień. Cel już wybrany, Granaty :)

Zapraszam do oglądania i komentowania :)

W zeszłoroczne święta Bożego Narodzenia, halny dokonał takich oto zniszczeń.  Straty ogromne, widok zaiste srogi, niektóre szlaki pozamykane do odwołania. na zdjęciu Dol. Kościeliska.

Dol. Kościeliska, Julałke i Ja :) 

Barany pasące się kulturalnie :)

Julałkie zajada wafla ryżowego, coby mieć siłę spacerować :)

Motyl...wow

Śpiący rycerz :)

Widok z okna: Giewont i Czerwone (obecnie jeszcze zielone) Wierchy.

Ciemniak

Nosal

Dreptaliśmy, zwiedzaliśmy ale był też czas na malowanie pazurków. Zabrałam ze sobą lakiery (jak wiecie) natomiast nie bawiłam się w precyzyjne wyrównywanie linii przy skórkach, Trudno, urlop to urlop:)

  • Essie No More Film i Bachelorette Bash


Moje wieloletnie i dość sfatygowane obuwie górskie i nowe trepki Julci:)

Pazurki nie ostre, za to strumyk widać idealnie :)

Tak pod bluzeczkę:)

  • Essie Aperitif (padało, więc zdjęcia robione są na balkonie)






  • Essie Lapiz Of Luxury oraz GR Rich Color 76

Moje sandały, model nieprzemakalny ;)





A oto, moja lakierowa kosmetyczka.

GR Rich Color (biel) nr 76, Essie Lapiz Of Luxury, OPI Funky Dunkey, Essie Aperitif, Too Too Hot, Bachelorette Bash, Watermelon, No More Film, Good To Go, Sensitivity Base Coat, a w środku oliwka do skórek od Eveline.

W trakcie wakacji mąż zakupił dla mnie Essie Aperitif, a ja zrobiłam sobie prezent w postaci lakieru Ingrid z serii Love Story w numerze 296 (nie załapał się do zdjęć).

Mam nadzieję, że wytrwałyście do końca. Jak zawsze czekam na Wasze komentarze.

A to Nasz pancerwózek i Moja kochana Natalka :D. Dzielna dziewczyna, wciąż uśmiechnięta :D

To były Moje najwspanialsze wakacje :)

Trzymajcie się ciepło i do następnego, M.