1 kwietnia 2014

Ciach, ciach i po dziadach:)

Witajcie:)

W sumie nie wiem, czy kogoś to zainteresuje....
...piszę, żeby sobie ulżyć:)

Ostatnie dni były dla mnie dość stresujące, za sprawą dwóch  kłopotliwych pieprzyków. Mianowicie osobniki te umiejscowione były pod moją lewą pachą i w czasie ciąży zaczęły rosnąć, zmieniać kolor i boleć (stan zapalny)... nic przyjemnego. Napędziły mi sporo strachu, ale dziś już po nich.
Wróciłam właśnie z zabiegu. Obie pierdoły zostały wycięte, szwy założone a za dwa tygodnie wynik histopatologiczny.
Wiem, że nie ma powodu do zmartwień, ale stresik jest.Najważniejsze, że już po:).
Został mi jeszcze jeden do wycięcia, ale to już działka okulisty... bryyy. Mój chirurg nie podjął się wycięcia tej zmiany, ze względu na lokalizację.

Powoli znieczulenie przestaje działać, więc nie pozostaje mi nic innego jak się położyć:) Dobra wiadomość jest taka, że dziś mąż wstaje do małej ;)

Trzymajcie się ciepło i do następnego, M.