12 lutego 2014

Warto czy nie warto..? :) czyli Color Tattoo od Maybelline.

Witajcie:)

Dziś chciałam Wam streścić Moją przygodę z cieniami Color Tattoo od Maybelline. Cienie te jakiś czas temu były bardzo chwalone w blogosferze oraz You Tube, w Moje ręce natomiast wpadły dopiero na początku stycznie, czyli niewiele ponad miesiąc temu (natomiast dość intensywnie je testowałam).

Jak już wspominałam w poście o styczniowych zakupach, który możecie zobaczyć tutaj, cienie te zakupiłam za stronie ezebra.pl za cenę 8,54 zł/szt. (w drogeriach stacjonarnych cena sięga około 30 zł).


Nie przeciągając dłużej, posiadam cztery kolory:

  • 05 - Eternal Gold- jest to kolor, który muszę przyznać odrobinę mnie rozczarował. Daje on półtransparentne krycie, dlatego nie nadaje się do noszenia solo. Najlepsze zastosowanie jakie dla niego znalazłam, to rozświetlenie wewnętrznego kącika oraz nałożenie na środek powieki ruchomej w celu optycznego jej uwydatnienia,
  • 15 - Endless Purple - fiolet, o bardzo dobrej pigmentacji. Idealny jako baza pod sypkie lub prasowane cienie, jak i solo,


  • 20 - Turquoise Forever - turkus, z delikatnymi drobinkami. Na początku myślałam, że będzie tak samo ciężki w obsłudze jak złoto, ale się myliłam. Na szczęście daje on intensywny kolor. Podobnie jak w przypadku fioletu można go wykorzystać jako bazę oraz samodzielnie zaaplikować na powiekę,
  • 40 - Permanent Taupe - brąz z mocnym akcentem szarości. Kolor dość oryginalny, mocno napigmentowany, natomiast nie do końca dobrze wygląda na mojej powiece. W połączeniu z moją cerą daje efekt ziemistej cery, dlatego stosuje go jako produkt do brwi i w tej wersji sprawdza się u mnie idealnie.



Jak nam się współpracowała, już  Wam mówię:
  • są to kremowo-żelowe cienie do powiek, zamknięte w estetycznym, szklanym pojemniku,
  •  nie ścierały się z moich powiek ani nie zbierały w załamaniu, przed ich aplikacją nie stosowałam żadnej bazy,
  • jeśli chodzi o ich trwałość, producent zapewnia że wytrzymają one 24 godziny po aplikacji.... nie wiem, ja z reguły wykonywałam demakijaż maksymalnie po 12 godzinach i muszę  przyznać, że w tym czasie nic się z nimi nie działo,
  • cienie dość szybko zastygają na powiece, dlatego trzeba się spieszyć podczas ich aplikacji, jeśli zastygną, z pewnością będzie problem z ich roztarciem,
  • sposób aplikacji: najlepiej nakładało mi się je palcem oraz pędzelkiem języczkowym z włosia syntetycznego
  • idealnie nadają się jako baza pod inne cienie,
  • nie licząc posiadanego przeze mnie nr 05 - Eternal Gold, są bardzo dobrze napigmentowane i można je nosić solo na powiece,
  • nie sprawiają problemów przy demakijażu,
  • dostępność: drogerie sieciowe, drogerie internetowe, allegro,
  • cena: jak już wspomniałam od 8 zł do nawet 30 zł,
  • pojemność: 4 ml.

Od lewej: Torquoise Forever, Permanent Taupe, Eternal Gold i Endless Purple

Jaka jest moja ocena?
Ogólnie uważam, że jest to bardzo udany produkt. Może w cenie drogeryjnej bym go nie kupiła, ale płacąc niecałe 9 zł myślę, że można sobie poszaleć. Jeśli ktoś jeszcze się waha, czy warto, powiem że TAK:)
Biorąc pod uwagę kolorystykę, pigmentację oraz wytrzymałość cieni na powiece z czystym sumieniem mogę dać 5.

Jakie są Wasze doświadczenia z Color Tattoo? Macie i chwalicie, czy może jednak wolicie tradycyjną, prasowana formę? Czekam na Wasze komentarze.

Trzymajcie się ciepło i do następnego, M.