13 kwietnia 2014

Siła marketingu, czyli Paese box:)

Witajcie:)

Jak już wspomniałam we wczorajszym poście (link do niego znajdziecie tutaj. Wzmianka była bardzo dyskretna, ciekawe kto wie gdzie ona jest...:) ) dałam się porwać lakierowemu szaleństwu zainicjowanemu przez firmę Paese i ich boxowi:)


Firma ta nie była mi obca, natomiast nie posiadała do tej pory żadnego z ich lakierów. Zapytacie dlaczego? Sama nie wiem, może dlatego iż na przykład stoisko GR miało do zaoferowania większą gamę kolorystyczną w bardziej przystępnej cenie?
Nie mniej, nie mogłam nie skorzystać z okazji. 5 lakierów i dwa preparaty do pielęgnacji w cenie 39 zł, grzechem było by nie wypróbować:) Tak więc udałam się do Galerii Katowickiej w celu skompletowania własnego zestawu. I tak w moje łapki wpadły następujące cudeńka (wszystkie z najnowszej kolekcji, poza piaskiem):

Dwa lakiery o satynowym wykończeniu: od lewej 368 i 370, oba bardzo delikatne. Pierwszy to taki nude o lekkim zabarwieniu brudnego, chłodnego różu. Drugi to jasny, przybrudzony fiolet.


 Kolejne lakiery to soczysta limonkowa zieleń (bardziej jak miąższ niż skórka) w numerze 343 oraz piaskowa zgniła zieleń o numerze 323 (takiego koloru mi brakowało, jeszcze tylko kawa z mlekiem i mam już wszystko piaski jakie chciałam mieć).


 I ostatnie dwa...

...dlaczego dwa, skoro w boxsie miało być pięć a nie sześć lakierów? Ponieważ na stoisku była promocja -40% na cały asortyment, a ja nie mogłam się zdecydować:)
Tak więc od lewej mamy słoneczny, żółty kolor w numerze 342 (o dziwo dwie warstwy i krycie idealne, bajka:) ), oraz chłodny róż z delikatną (wręcz subtelną) domieszką fioletu o numerze 346.


Nie bardzo natomiast wiedziałam na jaką odżywkę się zdecydować. Moje paznokcie nie łamią się, nie rozdwajają i rosną bardzo szybko. Ogólnie nie wymagają żadnych zabiegów pielęgnacyjnych (co innego skórki...), dlatego po dłuższym zastanowieniu zdecydowałam się na mineralną bazę wygładzającą oraz nabłyszczacz.


Nawiązując jednak do wspomnianej przeze mnie powyżej promocji -40% nie  mogłam się nie skusić na cudny, kaszmirowy (trochę neonowy) cień do powiek w odcieniu chabrowym w numerze 661.


Na tym teoretycznie mogłam skończyć zakupy, ale skoro tak rzadko mogę się wyrwać z domu postanowiłam wykorzystać okazję do maksimum i udałam się na stoisko GR gdzie dobrałam sobie lakier pod kolor świeżo zakupionego cienia:) Jest to lakier z serii selective w numerze 56.

Na żywo oba kolory są do siebie bardziej zbliżone:)
Reasumując, uważam iż firma Paese zrobiła sobie świetną reklamę. Sama z siebie pewnie bym nadal omijała ich stoisko szerokim łukiem, ale teraz...
...Jeszcze raz wielkie gratulację wszystkim, którzy pracują w dziale marketingu firmy.

Nie mogłam się oprzeć i już wypróbowałam kilka produktów i jestem pod ogromnym wrażeniem. Recenzja pierwszego z nich pojawi się już na dniach, więc nie będę zdradzać szczegółów.
A żeby Was zachęcić, dorzucam mały bonus z wykorzystaniem Paese w numerze 346 oraz GR selective 56.


Jak Wa się podobają moje nowe nabytki? Skusiłyście się już na boxa? Co sądzicie o marce Paese?
Jak zawsze czekam na Wasze komentarze.


Trzymajcie się ciepło i do następnego, M.